Było to coś dziwnego. Coś nie do
opisania. Było wysokie, na trzy metry. Całe były czarne. Nie było
widać niczego poza kościstymi dłońmi i czarną, wielką szatą.
- Co to jest...? - wyszeptałem cicho przerażony. Zerknąłem na Ciebie.
-Nie bój się. Tu niczego nie ma – wyszeptałeś głaszcząc mnie czule po głowie. Byłeś taki miły i czuły... Jeszcze nigdy Cię takiego nie widziałem. Po chwili jednak zmieniłeś się, w tego oschłego, zimnego tyrana. Zemdlałem. Nie pamiętałem niczego poza tym, że byliśmy w kawiarni. Obudziłem się w swoim pokoju. Mama powiedziała, że przyniósł mnie Sebastian i powiedział, że mam gorączkę. Wziąłem telefon i chciałem do Ciebie napisać, ale zapomniałem, że nie mam do Ciebie numeru. Napisałem za to do Jake i Kacpra. Podali mi twój numer i napisałem. Czekałem na odpowiedź po przyjściu powiadomienia, że odebrałeś. „Proszę, odpisz, proszę....”, modliłem się cicho w duchu. Po chwili dostałem odpowiedź „Nie martw się”. Mimo wszystko, moje serce zabiło szybciej. Zrobiło mi się gorąco. Odpisałeś... Martwisz się... Chyba śnię albo jestem na prochach. Podniosłem się i poszedłem wziąć prysznic. Nic nie pamiętam... Zrobiliśmy coś razem? Pocałowałeś mnie chociaż...? Naprawdę nic nie pamiętam. Wszedłem pod prysznic i zamknąłem powieki. Byłoby miło. Byłbym naprawdę szczęśliwy.
-Alan, kolacja! - zawołała matka z dołu. Warknąłem cicho. Dopiero wszedłem... Westchnąłem cicho. Umyłem się szybko i przeciągnąłem. Wytarłem i założyłem piżamę. Były to kremowe spodenki i koszulka z różowymi zakończeniami. Spodenki były całe w żółte kaczuszki, a na środku bluzki była jedna duża. Materiał był miły, miękki w dotyku. Zerknąłem na telefon. O, mam wiadomość. Odczytałem. „Spotkajmy się jutro przed szkołą”. Zarumieniłem się mocno. Ja? Z Tobą? Razem? Ojej... Marzyłem o tym. Tak bardzo. Ucha-chany poszedłem na dół. Mam randkę. Cieszę się. Zjadłem i pomogłem mamie posprzątać. Powiedziałem jej, że idę się jutro spotkać z kolega, ale nie mówiłem, że z Tobą. Ciężko było mi zasnąć, bo bardzo ekscytowałem się a jednocześnie stresowałem jutrzejszym dniem. Obudziłem się o 9. Miałem wiadomość, od Ciebie. Odczytałem, „Będę czekał o 10”. Uśmiechnąłem się zadowolony i poszedłem wziąć prysznic. Zachowuje się jak jakaś nastolatka w okresie dojrzewania. Nastolatkiem jestem, to fakt, ale czy w okresie dojrzewania? Raczej nie. Wytarłem się dokładnie i ubrałem się w ciemne jeansy, rurki i granatową bluzę wkładana przez głowę. Użyłem delikatnych perfum. Stanąłem przed lustrem i zacząłem układać włosy. Tego się po prostu nie da ogarnąć. Są okropne. Wyczyniałem z nimi cuda. Podkręcałem, prostowałem, zmieniałem stronę grzywki... Postanowiłem zostawić grzywkę na lewą stronę. Włosy miałem lekko falowane. Wyszedłem i w miarę szybkim krokiem doszedłem do szkoły. W miejsce, w którym miałem się z Tobą spotkać. Z daleka już Cię zauważyłem. W końcu nie da się Ciebie pominąć. Jesteś bardzo przystojnym mężczyzną. Uśmiechnąłem się lekko i już chciałem Ci pomachać, ale podeszła do Ciebie jakaś długonoga brunetka. Była zdenerwowana. Pociągnęła Cię za rękę. Zabolało mnie to trochę, ale poszedłem za wami, za Tobą. Ukryłem się. Jacyś chłopacy pobili jej siostrę. Ty za to pobiłeś ich. Pobiegłem szybko pod szkołę i siedziałem na ławce. Serce biło mi szybciej. Ty po chwili przyszedłeś. Miałem telefon w dłoni.
-O, hej. Już myślałem, że mnie wystawiłeś – uśmiechnąłem się delikatnie.
-Sorki, coś mnie zatrzymało – powiedziałeś. Wiem, co Cię zatrzymało, ale w sumie, jestem dumny. Nie wolno bić kobiet. Nie ważne, jaką okropną byłaby suką. Tak się po prostu nie robi.
-Idziemy? - spytałeś obserwując mnie podejrzliwie.
-Aaa, tak. - wstałem. Nie wiem, dokąd mnie prowadzisz, ale ufam Ci. W pełni Ci ufam. Droga szybko nam zleciała. Przez cały czas rozmyślałem o przeszłości, o Tobie, o tym, co mogłoby między nami być i jak mogłeś spędzić te 10 lat...Otworzyłeś mi drzwi. To takie... romantyczne, można by powiedzieć. Usiedliśmy w kącie za jakby brązowym parawanem. Lokal był mały. Na jednej, dużej ścianie była fototapeta jakiejś pięknej wyspy. Były brązowe stoliki i dużo zielonych kwiatów, ale tych kolorowych też. Było parę miejsc prywatnych takich jak nasze.
-Dlaczego zawsze zabierasz mnie do takich lokali? - spytałem. Interesuje mnie to. Zawsze możemy iść na spacer, do kina czy coś. Nawet nie pozwalasz mi zapłacić za siebie. Przynajmniej tak było ostatnim razem.
-A dlaczego nie ? Nie podoba Ci się tu? - spytałeś.
-Nie, bardzo mi się podoba – lekko się uśmiechnąłem. Odwzajemniłeś gest i usiadłeś.
-Na co masz ochotę? Ja chyba wezmę sobie rybę. Od wczoraj to za mną chodzi. - patrzyłeś w menu. Nie bardzo miałem, jak powiedzieć, bo mieliśmy tylko jedno menu. Przysunąłem się do niego i patrzyłem.
-Też poproszę rybę, ale tą mniejszą porcje – powiedziałem. Byliśmy dość blisko siebie. Z początku tego nie zauważyłem. Moje serce zabiło szybciej. Ująłeś delikatnie mój podbródek i patrzyłeś mi głęboko w oczy. Przysuwałeś się powoli. Moje oczy zrobiły się jeszcze większe, a Ty byłeś coraz bliżej i bliżej.
---------------------------------------------------------------
Taka krótka informacja ode mnie na koniec.
One shoty będą się pojawiały od dzisiaj do końca roku. No, jest ich trzy, więc to żaden problem. c:
Jeżeli macie jakieś uwagi, to śmiało piszcie. Zachęcam do komentowania. Możecie też polecić mojego bloga. W końcu, im więcej czytelników tym większa motywacja, a im większa motywacja tym więcej postów c: One shoty można jeszcze zgłaszać, ale bardzo proszę robić to TUTAJ.
- Co to jest...? - wyszeptałem cicho przerażony. Zerknąłem na Ciebie.
-Nie bój się. Tu niczego nie ma – wyszeptałeś głaszcząc mnie czule po głowie. Byłeś taki miły i czuły... Jeszcze nigdy Cię takiego nie widziałem. Po chwili jednak zmieniłeś się, w tego oschłego, zimnego tyrana. Zemdlałem. Nie pamiętałem niczego poza tym, że byliśmy w kawiarni. Obudziłem się w swoim pokoju. Mama powiedziała, że przyniósł mnie Sebastian i powiedział, że mam gorączkę. Wziąłem telefon i chciałem do Ciebie napisać, ale zapomniałem, że nie mam do Ciebie numeru. Napisałem za to do Jake i Kacpra. Podali mi twój numer i napisałem. Czekałem na odpowiedź po przyjściu powiadomienia, że odebrałeś. „Proszę, odpisz, proszę....”, modliłem się cicho w duchu. Po chwili dostałem odpowiedź „Nie martw się”. Mimo wszystko, moje serce zabiło szybciej. Zrobiło mi się gorąco. Odpisałeś... Martwisz się... Chyba śnię albo jestem na prochach. Podniosłem się i poszedłem wziąć prysznic. Nic nie pamiętam... Zrobiliśmy coś razem? Pocałowałeś mnie chociaż...? Naprawdę nic nie pamiętam. Wszedłem pod prysznic i zamknąłem powieki. Byłoby miło. Byłbym naprawdę szczęśliwy.
-Alan, kolacja! - zawołała matka z dołu. Warknąłem cicho. Dopiero wszedłem... Westchnąłem cicho. Umyłem się szybko i przeciągnąłem. Wytarłem i założyłem piżamę. Były to kremowe spodenki i koszulka z różowymi zakończeniami. Spodenki były całe w żółte kaczuszki, a na środku bluzki była jedna duża. Materiał był miły, miękki w dotyku. Zerknąłem na telefon. O, mam wiadomość. Odczytałem. „Spotkajmy się jutro przed szkołą”. Zarumieniłem się mocno. Ja? Z Tobą? Razem? Ojej... Marzyłem o tym. Tak bardzo. Ucha-chany poszedłem na dół. Mam randkę. Cieszę się. Zjadłem i pomogłem mamie posprzątać. Powiedziałem jej, że idę się jutro spotkać z kolega, ale nie mówiłem, że z Tobą. Ciężko było mi zasnąć, bo bardzo ekscytowałem się a jednocześnie stresowałem jutrzejszym dniem. Obudziłem się o 9. Miałem wiadomość, od Ciebie. Odczytałem, „Będę czekał o 10”. Uśmiechnąłem się zadowolony i poszedłem wziąć prysznic. Zachowuje się jak jakaś nastolatka w okresie dojrzewania. Nastolatkiem jestem, to fakt, ale czy w okresie dojrzewania? Raczej nie. Wytarłem się dokładnie i ubrałem się w ciemne jeansy, rurki i granatową bluzę wkładana przez głowę. Użyłem delikatnych perfum. Stanąłem przed lustrem i zacząłem układać włosy. Tego się po prostu nie da ogarnąć. Są okropne. Wyczyniałem z nimi cuda. Podkręcałem, prostowałem, zmieniałem stronę grzywki... Postanowiłem zostawić grzywkę na lewą stronę. Włosy miałem lekko falowane. Wyszedłem i w miarę szybkim krokiem doszedłem do szkoły. W miejsce, w którym miałem się z Tobą spotkać. Z daleka już Cię zauważyłem. W końcu nie da się Ciebie pominąć. Jesteś bardzo przystojnym mężczyzną. Uśmiechnąłem się lekko i już chciałem Ci pomachać, ale podeszła do Ciebie jakaś długonoga brunetka. Była zdenerwowana. Pociągnęła Cię za rękę. Zabolało mnie to trochę, ale poszedłem za wami, za Tobą. Ukryłem się. Jacyś chłopacy pobili jej siostrę. Ty za to pobiłeś ich. Pobiegłem szybko pod szkołę i siedziałem na ławce. Serce biło mi szybciej. Ty po chwili przyszedłeś. Miałem telefon w dłoni.
-O, hej. Już myślałem, że mnie wystawiłeś – uśmiechnąłem się delikatnie.
-Sorki, coś mnie zatrzymało – powiedziałeś. Wiem, co Cię zatrzymało, ale w sumie, jestem dumny. Nie wolno bić kobiet. Nie ważne, jaką okropną byłaby suką. Tak się po prostu nie robi.
-Idziemy? - spytałeś obserwując mnie podejrzliwie.
-Aaa, tak. - wstałem. Nie wiem, dokąd mnie prowadzisz, ale ufam Ci. W pełni Ci ufam. Droga szybko nam zleciała. Przez cały czas rozmyślałem o przeszłości, o Tobie, o tym, co mogłoby między nami być i jak mogłeś spędzić te 10 lat...Otworzyłeś mi drzwi. To takie... romantyczne, można by powiedzieć. Usiedliśmy w kącie za jakby brązowym parawanem. Lokal był mały. Na jednej, dużej ścianie była fototapeta jakiejś pięknej wyspy. Były brązowe stoliki i dużo zielonych kwiatów, ale tych kolorowych też. Było parę miejsc prywatnych takich jak nasze.
-Dlaczego zawsze zabierasz mnie do takich lokali? - spytałem. Interesuje mnie to. Zawsze możemy iść na spacer, do kina czy coś. Nawet nie pozwalasz mi zapłacić za siebie. Przynajmniej tak było ostatnim razem.
-A dlaczego nie ? Nie podoba Ci się tu? - spytałeś.
-Nie, bardzo mi się podoba – lekko się uśmiechnąłem. Odwzajemniłeś gest i usiadłeś.
-Na co masz ochotę? Ja chyba wezmę sobie rybę. Od wczoraj to za mną chodzi. - patrzyłeś w menu. Nie bardzo miałem, jak powiedzieć, bo mieliśmy tylko jedno menu. Przysunąłem się do niego i patrzyłem.
-Też poproszę rybę, ale tą mniejszą porcje – powiedziałem. Byliśmy dość blisko siebie. Z początku tego nie zauważyłem. Moje serce zabiło szybciej. Ująłeś delikatnie mój podbródek i patrzyłeś mi głęboko w oczy. Przysuwałeś się powoli. Moje oczy zrobiły się jeszcze większe, a Ty byłeś coraz bliżej i bliżej.
---------------------------------------------------------------
Taka krótka informacja ode mnie na koniec.
One shoty będą się pojawiały od dzisiaj do końca roku. No, jest ich trzy, więc to żaden problem. c:
Jeżeli macie jakieś uwagi, to śmiało piszcie. Zachęcam do komentowania. Możecie też polecić mojego bloga. W końcu, im więcej czytelników tym większa motywacja, a im większa motywacja tym więcej postów c: One shoty można jeszcze zgłaszać, ale bardzo proszę robić to TUTAJ.
I przepraszam, że tak krótko xd
