piątek, 17 stycznia 2014

Niczym anioł zabiorę Cię do piekła 1

Zszedłem do swojego laboratorium, w piwnicy. Dom poza tym były ładny i nowoczesny. Był w lesie, więc nikogo za bardzo tu nie było.  Nienawidzę ludzi. Zabili mi mojego ukochanego... Przyszedł tu kiedyś taki chłopiec. Płakał i mówił, że się zgubił, a brat poszedł po pomoc. Poprosił o schronienie. Dałem mu je. Chciałem go dotknąć... Mimo, że nienawidzę ludzi, tak bardzo potrzebowałem kogoś dotknąć... Całowałem go, ale on mnie odpychał... Więc dałem mu tabletkę gwałtu, a potem zemdlał. Leży teraz w łóżku w mojej piwnicy podpięty do urządzeń. Przyszedłem do niego i pogłaskałem go. Wiem, że panikuje. Wiem to, bardzo dobrze to wiem... Aż czuje jego strach. Patrzył na mnie, ale leżał spokojnie. Po tygodniu się przyzwyczaił. Uśmiechnąłem się zadowolony i dotykałem jego ust. Odsuwał się i jakby pojękiwał z bólu.
Zaśmiałem się i uderzyłem go mocno w policzek.
-Zostaw mnie, popieprzony psycholu ! - krzyknął i płakał. Uderzyłem go jeszcze raz, ale tym razem lekko.
-Cśśś... Nie odzywaj się tak do mnie. Nigdy. Więcej. - powiedziałem.
-Leż grzecznie. Potem się zabawimy. -dodałem i wyszedłem stamtąd. Pojechałem do pracy. Nie jest to nic niezwykłego. Pracuje w laboratorium. Tworze nowe organizmy, które mają pomóc ludzkości. Jednak... Zrobiliśmy coś takiego, jak ludzka stonoga. Jest śliczna. Sam nie chciałbym być w takim czymś, ale Ci ludzie powinni się cieszyć. W końcu, pomogli nauce, ludzkości ! To wielki czyn. Zrobiłem jeszcze małe zakupy i wróciłem do domu. Poszedłem od razu do mojej nowej zdobyczy. W piwnicy, na drugim łóżku znajdował się drugi chłopiec. Spał. Pogłaskałem go po policzku i dałem mu całusa. Aki, bo tak nazywała się moja pierwsza zdobycz, chyba był zazdrosny. Patrzył na nas i szarpał się. Oderwałem się od chłopca i poszedłem do Akiego.
-Witaj, mój malutki - pogłaskałem go po policzku. Jest taki śliczny...
-Jesteś chory ! - krzyknął i szarpał się. Zaśmiałem się. Jest zazdrosny. Jest bardzo zazdrosny.
-Ty też chcesz całusa? - spytałem gładząc go po policzku.
-Dobrze, dostaniesz. Spróbuj mnie ugryźć, a gorzko tego pożałujesz - zagroziłem i powoli się pochyliłem. Wsunąłem mu język do ust i połączyłem nasze wargi. Tylko delikatnie drgnął i zaczął odwzajemniac pocałunek. Pogładziłem go po policzku. Rozkoszny. Jest tak podobny do mojego ukochanego...
-prosze...-zaczął mnie błagac, kiedy sie oderwałem.
-prosze, wypuśc mnie stąd... - błagał nadal. Zaczął płakac.
-Wypuscic? Dlaczego miałbym zrobic coś tak głupiego?
-Prosze, ja nic nie zrobiłem... Już nigdy nie przyjdę, nikomu nic nie powiem, tylko błagam, wypuść mnie...-błagał dalej. Naprawdę jest aż tak zdesperowany? Rozumiem, psychika w końcu siada.
-Nie wypuszczę Cię. Nigdy. - zaśmiałem się jak psychol. On naprawdę myśli, że go wypuszczę? Nigdy tego nie zrobię. Pogłaskałem ich. Drugi mniej się bał. Był spokojniejszy.
-Wypuść mnie, pieprzony czubie ! - zaczął się drzeć i szarpać mój kochany Akiś.
-O nie, mój kochany, przecież już mówiłem. - zerknąłem na niego. Chociaż. Trzymam ich tutaj tak i sobie leżą. Mógłbym zrobić z nich moich słodkich, małych chłopców w spódniczkach... Byliby moi... Całkowicie mi oddani i posłuszni. Uśpiłem ich oboje. Najpierw zająłem się Akim. Wykąpałem go, wytarłem i ładnie ubrałem. Założyłem na niego piękna, koronkową sukieneczkę lekko za połowę ud i białe zakolanówki. Posadziłem go na swoim fotelu.
-Jesteś piękny, moja śliczna panienko - wyszeptałem. Drugiego chłopca przebrałem w strój pokojówki. Kiedy się ocknęli, nie mieli na nic siły.
-Akiś, od dzisiaj jesteś moją własnością. Robisz wszystko co Ci każe, czy to jasne? - powiedziałem władczo. Pokiwał głową twierdząco.
-A Ty nam usługujesz - powiedziałem do drugiego.
-Jeżeli którykolwiek z was mi się sprzeciwi, nie będę miły - powiedziałem. Po chwili odzyskali siły.
-Jak Ci na imię? - spytałem drugiego chłopca.
-Yuki... - wyszeptał.
-Yuki, zrób nam dobrą kolacje. Sobie też. - poleciłem. Jeżeli nie będą się mnie słuchać, zrobię się naprawdę nie miły. Usiadłem przy Akim.
-Ty dupku... Co nam zrobiłeś? - spytał.
-Nic, ubrałem Cie w piękną sukienkę - wyszeptałem i masowałem jego udo. Zadrżał i wbił mi paznokcie w rękę. Syknąłem i uderzyłem go mocno w policzek.
-Oj Akiś Akiś... - pogłaskałem go po policzku i ucałowałem delikatnie.
-Nigdy się chyba nie nauczysz, prawda? - wyszeptałem i posadziłem go na swoich kolanach. Nie szkodzi. Już ja się nim zajmę.
-Nauczę Cię, jak być moim słodkim Akisiem... - ścisnąłem jego pośladek. Wtulił się we mnie i drżał ze strachu. Uśmiechnąłem się zadowolony.
-Obiad, mój panie - powiedział Yuki podając nam talerze z surówką, frytkami i rybą. Wsunąłem mu dłoń pod spódniczkę i klepałem go delikatnie.
-Bardzo dobrze się spisałeś - powiedziałem, a on zarumienił się i wypiął lekko. Aki ugryzł mnie mocno. Krzyknąłem z bólu i uderzyłem go w głowę. Zemdlał.

------------------------------------------------------------------
Jest to nowe opowiadanie.
Tamto będę podpisywać "Rozdział *któryś tam*: *tytuł*" A ten "Niczym anioł zabiorę Cię do piekła"