poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział szósty: Zdobyłem się na odwagę.

Przyglądałem się Tobie. Powoli usiadłem na Twoich udach i masowałem Twoje ramiona.
-Alan...? Wszystko w porządku ? - spytałeś lekko zdziwiony, może nawet przerażony. Uśmiechnąłem się i przyłożyłem palca do Twoich ust. Zabrałem go po chwili i zastąpiłem go delikatnym pocałunkiem. Zamknąłem powieki. Zdziwiłeś się jeszcze bardziej, ale objąłeś mnie.
Odsunąłem się po chwili i obserwowałem Cię.
-Tęskniłem – wyszeptałem cichutko. Uśmiechnąłeś się zadowolony i pogłaskałeś mnie po policzku. Rzuciłeś się na mnie i zacząłeś składać pocałunki na mojej szyi. Machałem nogami.
-Seba ! - starałem się wyrwać. Zaskoczyła mnie jego reakcja.
-Tak, skarbie ? - nie miałeś zamiaru przestać.
-Puszczaj mnie, Ty zboczeńcu ! - udało mi się odsunąć od Ciebie. Zaśmiałeś się i obserwowałeś mnie.
-Słodziak – posłałeś mi całusa i dotknąłeś mojego policzka.
-Zboczeniec – odpowiedziałem.
-Słodziak.
-Zbo-cze-niec – pokazałem mu język. Znowu się na mnie rzuciłeś i zacząłeś mnie całować z języczkiem. Jęknąłem zaskoczony i nieumiejętnie odwzajemniałem pocałunki. Po chwili nabrałem wprawy. Delikatnie wsunąłem dłonie w Twoje włosy.
-Słodziak – wyszeptałeś między pocałunkami. Nie chciało mi się już o to kłócić. Niech Ci będzie, jestem słodziakiem, ale Ty za to jesteś zboczeńcem. Oderwaliśmy się po chwili. Wytarłem usta.
-Musiałeś mnie obślinić, zboczeńcu ? - zerknąłem na Ciebie.
-Ach, jesteś taki słodki, że nie mogłem się powstrzymać – zaśmiałeś się. Doprawdy ?
-Idziemy gdzieś, czy będziemy tak siedzieć ? - spytałeś. Spodobała mi się nagle ta zamiana o sto osiemdziesiąt stopni. Ciesze się, że Cię pocałowałem.
-Możemy iść, ale muszę wziąć prysznic i się ubrać – powiedziałem.
-No to na co czekasz? - popchnąłeś mnie do łazienki i klepnąłeś w tyłek. Pisnąłem cicho i zarumieniłem się. Wziąłem ubrania z szafy i zamknąłem się w łazience. Wziąłem w miarę szybki prysznic i wytarłem się dokładnie. Założyłem czarne rurki i beżową bluzę z długim. Była luźna i mięciutka. I chłodna. Poprawiłem włosy i wróciłem do Ciebie. Zagwizdałeś obserwując mnie.
-No no no – zaśmiałeś się i spojrzałeś mi w oczy.
-Nie przebiorę się, nie masz na co liczyć – powiedziałem. Podszedłeś do mnie i objąłeś mnie w pasie.
-Ale czy ja powiedziałem, że mi się nie podoba? Wręcz przeciwnie, bardzo mi się podoba – powiedziałeś uwodzącym tonem głosu. Zarumieniłem się i schowałem twarz w Twoim torsie.
-Chodźmy na śniadanie – puściłeś mnie. Ubrałem buty i wziąłem telefon. Wyszliśmy.
-Gdzie idziemy ? - spytałem patrząc na Ciebie. Wszędzie było już pełno ludzi spieszących się do pracy. Oni cały czas gdzieś się śpieszą. To nienormalne. Ja bym tak nie mógł żyć. W ciągłym stresie i biegu. Nawet nie ma czasu, żeby zjeść coś smacznego i zdrowego. Potknąłem się chyba nawet o własne nogi. Złapałeś mnie.
-Uważaj, moja księżniczko – powiedziałeś tym dziwnym, uwodzącym tonem. Nie wiem, ale jak tylko słyszę taki ton, zwłaszcza z Twoich ust, to robi mi się gorąco, a moje serce bije szybciej.
Zauważyłem czarny samochód, który praktycznie ciągle był za nami. Nie widziałem ludzi w środku, bo szyby były przyciemnione.
-Wszystko okej ? - spytałeś.
-Tak, ale nie nazywaj mnie księżniczką – powiedziałem i szedłem z nim dalej. Weszliśmy do jakiejś kawiarni.
-Ja bym zjadł jakieś ciastko, a Ty ? - spytał patrząc na menu.
-Też. I gorącą czekoladę.
-Ja wole kawę – powiedziałeś i powiedziałeś nasze zamówienie do pani za ladą. Po chwili przyniosłeś nam. Zacząłem jeść. Nie ma to jak jeść na śniadanie ciasto. Dziwne jakieś.
-Ja robię lepsze ciasta. - stwierdziłem.
-Może upieczesz kiedyś i mnie poczęstujesz ? - spytałeś pijąc kawę.
-Mogę, ale musisz mi powiedzieć, jakie lubisz – przyglądałem się mu. Wymieniłeś parę, a ja sobie zanotowałem w pamięci.
-Mogę z Tobą o czymś porozmawiać ? - spytałem.
-Jasne, o czym tylko chcesz – posłałeś mi ciepły uśmiech.
-Dlaczego masz kły ?  

5 komentarzy:

  1. Okej, nie wiem jakim cudem się to znalazłam, ale przeczytałam wszystko. Sądzę, że zaczynasz pisać coraz lepiej. Historia sama w sobie jest w porządku, chociaż lepiej by było gdybyś opisywała wszystko dłużej. Akacja chyba dzieje się za szybko. Znali się w podstawówce a już przy 2-3 spotkaniu się całują?W ogóle się nie znają, nie wiedzą jacy teraz są, a od razu wielka miłość. Nie wiem gdzie rozgrywa się akcja (u nas niby wampirów nie ma, ale cały świat chyba nie ma być alternatywny c'nie?) ale całujący się chłopcy nie wzbudzają zbytniej sympatii. Cała sytuacja z zespołem zdawała się być na siłę :c. Nie chce oceniać pochopnie, bo pewnie będzie tu jeszcze masa rozdziałów, ale myślę, że opinia ludzi może Ci pomóc. Czekam na następne c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta akcja z zespołem była na siłę xD Bo nikt nie lubi Alanaka ;w; Ale chyba muszę się z tym pogodzić. W opisach dobra nie jestem, a co do szybkości akcji, to wolę taką, a nie jakieś mizianie, nieśmiałe spojrzenia i tak dalej.

      We wtorek następny c:

      Usuń