wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział pierwszy : Love me, my little monster.

Pamiętam Cię jeszcze z czasów podstawówki. Zawsze budziłeś we mnie dziwne emocje. Zawsze się przy Tobie jąkałem. Kochałem Cię. Nawet nie znałeś mojego imienia. Zawsze przy boku miałeś
dziewczyny. Zawsze byłeś napity. Ale kochałem Cię. Kochałem mimo wszystko. Nie, ja cie wielbiłem. W Twoich oczach...było coś niesamowitego. Coś, czemu nikt nie mógł się oprzeć. Twój wzrok przeszywał mnie całego, czułem paraliż. Zakochałem się w tym uczuciu. Tak samo, jak w Tobie. A teraz? A co teraz z nami będzie, skarbie? Włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem głośnią, rockową muzykę. Wyszedłem z domu. Szedłem powoli w kierunku szkoły. Chciałbym go jeszcze kiedyś zobaczyć. Poprawiłem spodnie i wszedłem do marketu. Chodziłem z koszykiem i rozglądałem się. Lekcje zaczynam o dziewiątej, więc mogę sobie pozwolić na małe zakupy. Chodziłem między regałami. Zadrżałem z zimna i zapiąłem bluzę. Zimno... Jego dłonie zawsze były zimne. Nawet go nie znałem, a wiedziałem o nim więcej, niż jego rodzina. Tak sądzę. Wziąłem z półki mleczny napój o smaku truskawkowym. Na butelce był słodki króliczek i uśmiechnięte truskawki. Przeszedłem dalej. Pamiętam jeszcze, że uwielbiałeś jeść czekoladę. Jadłeś ją jak batonik. Zachichotałem pod nosem i wziąłem mleczny smakołyk. Wszystko mi o Tobie przypomina... To boli, ale zniosę to. Wiem, że się spotkamy, czuję to. Wziąłem nektar bananowy, tic tac'ki i poszedłem do kasy. Zapłaciłem. Zakupy schowałem do plecaka i powoli szedłem do szkoły. Mój pierwszy dzień w nowym liceum... Przyznam, że trochę się stresuję. Rozglądałem się. Nigdy nie lubiłem tego miasteczka. Wiecznie skrzypiące huśtawki na placu zabaw, poniszczone ławki, trzeszczące drzewa... To miasteczko jest przerażające. Ludzie tutaj dziwnie się patrzą, na każdego. A potem za plecami każdego z każdym obgadują. Wyglądają jak zombie, wampiry czy demony. Zadrżałem na samą myśl bycia goniącym przez te wszystkie stwory. Znalazłem się na dziecińcu szkoły. Było na nim dużo osób. Odetchnąłem. Stresuje się. Zobaczyłem parę znajomych twarzy, ale mnie na pewno nie poznają. Bardzo się zmieniłem. Z białych włosów zmieniłem je na moje naturalne, czarne. Oczy zmieniły swoją barwę na podobny do turkusowego. Urosłem trochę, jakieś pięć centymetrów. Więc teraz mam sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Mam nieskazitelną cerę, bardzo jasną karnację. Usta są duże, ale bez przesady. Mają kolor jasnego, pastelowego różu. Nogi mam zgrabne. Nie jestem jakimś patyczakiem. Wagę mam idealną. I jestem z siebie dumny. Lekko się uśmiechnąłem i wszedłem do środka. Nikt mi się nawet nie przyglądał. Jestem mało interesujący, jak usłyszałem od swojej byłej przyjaciółki. Poszedłem pod klasę i rozejrzałem się. Nikogo nie ma ? Naprawdę ? Hmmm. Może zrobili mi specjalną klasę? Zerknąłem za okno. Zobaczyłem małego, białego kotka. Był wygłodzony. Rozejrzałem się, czy nikt mnie nie widzi i otworzyłem okno. Wziąłem go na rękę i zamknąłem okno.
-I co, maluszku? - uśmiechnąłem się lekko do niego. Otarł swoim noskiem o mój i zamruczał. Dałem mu szynkę z kanapek. Zjadł ją . Po chwili poczułem chłód i zimno za sobą. Zadrżałem. Znowu czuję się jak... jak wtedy. Jak wtedy kiedy Cię spotkałem. To nie możliwe... Odwróciłem powoli głowę z przerażeniem w oczach. Nikogo za mną nie było. Ani obok. Ani na korytarzu. Wystraszyłem się jeszcze bardziej. Naprawdę wolałbym żeby ktoś tam stał. A najlepiej Ty. A teraz jestem tylko bardziej przerażony. Zadzwonił dzwonek, a ja krzyknąłem cicho i przycisnąłem się plecami do ściany. Odetchnąłem cicho z ulgą. Ludzie weszli do szkoły i do klas. Nauczyciele tak samo. No, ja czekałem. Kotek został na parapecie przed klasą.
-A teraz poznajcie Alana– powiedziała nauczycielka. Wszedłem do klasy. Opowiedziałem trochę o sobie i usiadłem na końcu klasy. Wyjąłem zeszyt i zapisywałem najważniejsze rzeczy co do punktów z zachowania, jakiś testów czy cokolwiek innego. Co jakiś czas czułem to zimno. Skuliłem się trochę. Uwielbiam to uczucie. Jest przerażające. Niektórym wysiadłaby już dawno psychika. Ale to mi o Tobie przypomina. Nie przestawaj tak robić... Spotkaj się ze mną, proszę. Spojrzałem za okno ze łzami. Tęsknie za Tobą... Zacisnąłem powieki i starłem łzy. Na długiej przerwie, siedziałem i jadłem śniadanie. Kotek siedział obok mnie. Głaskałem go, a on mruczał zadowolony i patrzył, co czytał. Zdążyłem już odwiedzić bibliotekę. Wypożyczyłem ciekawą książkę i zaprzyjaźniłem się z bibliotekarką. Minęło cztery lata, pokaż mi się już. Wiem, że się spotkamy. Niedługo. Po prostu to czuję, co poradzić? Kocham Cię. Wyjąłem jabłko i otarłem je o bluzę. Zacząłem je jeść. Kotek miauknął i kiwnął główką w stronę grupy chłopaków. Było ich trzech. Widać, że byli inni. Mieli swój własny styl, swój własny świat. Ubrani byli na rockowo. Podarte spodnie, dresy, koszule, koszulki, pieszczochy, glany albo buty sportowe. Jeden miał blond włosy i przypominał Jake'a. Drugi miał rude i przypinał Kacpra, a trzeci miał czarne. Przypominał mi Sebastiana. Czarnowłosy zerknął na mnie. Poczułem TO. Zadrżałem. Jabłko wypadło mi z dłoni. Te piękne oczy.... nie... nie... Zemdlałem. Nie....

3 komentarze:

  1. Rozdzialik piękny *O*
    Krótki no ale cóż :D Mógłby być nieco dłuższy ale nie będę narzekać =P
    Jedyną moją uwagą jest to, że powinnaś bardziej rozwijać zdania. Jest ich bardzo dużo i są krótkie. Ale to moje spostrzeżenie reszta idealna *.* Dobrze by było jakbyś wstawiła zdjęcia bohaterów albo bardziej ich opisała. :D Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Postacie są wymyślane w mojej głowie, więc zdjęcia raczej nie znajdę, ale postaram się bardziej opisać. Rozdział krótki, bo nie chciałam więcej zdradzać :P Co do zdań, to tak, wiem. Mi też to nie pasowało, ale jak próbowałam zmienić to ... kompletna pustka. Ciesze się, że mam już jednego, stałego czytelnika. Również Cię pozdrawiam, a resztę zapraszam do komentowania, nie gryzę! <3

      Usuń
    2. Poproszę o poinformowanie o NN :D
      I zapraszam do siebie :P
      http://tajemnice-zamku.blogspot.com/

      Usuń