czwartek, 2 stycznia 2014

Kurogami dla Chiimamire

-Dobra robota, co nie, chłopaki!? - spytał szczęśliwy Kogenai. Fajnie, że nawet nie wszedł an boisko.
-Taa! - odpowiedziała reszta chórem. Ja i Kuroko szliśmy za nimi, trochę w tyle. Zerknąłem na niego. Wydaje się być jakiś smutny.
-Ej! A Ty co? Nie cieszysz się, że wygraliśmy ? - poczochrałem mu włosy.
-Jestem szczęśliwy. - odpowiedział tym swoim poważnym tonem. Westchnąłem ciężko. Czasami nie mam pojęcia, co mu jest. Poszliśmy coś zjeść do naszej ulubionej knajpki. Usiadłem i zamówiłem sobie, odpowiednią dla mnie, porcję. Jak szaleć to szaleć! Założyłem się z Hyungą o nową piłkę. Było tego z około sto, ale ja dam radę. W końcu dla mnie to nic. Nigdzie nie widziałem Kuroko. Pewnie siedzi obok mnie i zaraz wyskoczy z tym swoim „Kagami-kun”. Martwię się.
-Start! - powiedział Hyunga i zacząłem jeść. Po 5 minutach były tylko papierki. Odchyliłem głowę do tył u i podniosłem rękę w górę.
-Wygrałem...! - powiedziałem ledwo żywy. Hyy, rzygać mi się chcę... Odsapnąłem trochę i patrzyłem za okno. Zaczęło padać. Super, ciekawe, jak ja dojdę do domu. Westchnąłem ciężko i rozejrzałem się. Nadal nie widzę nigdzie Kuroko... Wyszliśmy po chwili. Każdy z nas poszedł w swoją stronę wcześniej się żegnając. Szedłem powoli. Trudno, biec nie będę, bo na serio zwymiotuje, a tak to najwyżej zmoknę i się przeziębię. Dla mnie lepsze to niż wymiotowanie, fuj.
Wyrzuciłem pusty kubek po coli i po chwili byłem zmuszony biec. Ktoś ciągnął mnie za rękę. Zobaczyłem niebieską czuprynkę. Starałem się go za trzymać.
-Ej! Kuroko! - krzyknąłem. Co go znowu opętało?! Wbiegliśmy po chwili do mojego pokoju. Przypomniało mi się to, jak po pierwszej połowie pytał, czy jestem sam w domu. Rzucił mnie na łóżko i zawisnął nade mną. Miałem rozpiętą koszulę, a pod nią nic. Patrzyłem na niego zdziwiony.
-Ej, Kuroko... - wysunąłem dłoń w jego stronę chcąc odsunąć włosy z jego oczu, bo nic nie widziałem. Odsunął ją i pochylił się. Wziął mój naszyjnik między wargi i wydał z siebie dźwięk podobny do cichego mruknięcia. Wysunąłem jednak dłoń i wsunąłem mu ją delikatnie we włosy, a druga położyłem na jego biodrze. Przyglądałem się mu uważnie. Jest taki...zimny. Przesuwałem powoli dłonią po jego boku. Nie mogłem się powstrzymać od tego, aby nie dotknąć jego delikatnej skóry. Wsunąłem mu dłoń pod bluzę i koszulkę. Miziałem go opuszkami palców i przyglądałem się mu. Podrapałem go za uszkiem. Puścił w końcu mój naszyjnik i przysunął się do mnie. Pocałował mnie delikatnie i nieumiejętnie. Widać, że nigdy tego nie robił z żadną dziewczyną. Zdziwiłem się trochę, ale powoli odwzajemniłem pocałunek. Jednak jesteśmy chłopakami tak ?! To trochę...dziwne, ale w sumie to ja mu pokazałem, że...chcę. I co on sobie teraz o mnie pomyśli? Pewnie to, że jestem jakiś powalonym gejem z dziwnymi marzeniami. Ale on stara się mi pomóc. Tak, pokonam całe pokolenie cudów i stanę się silniejszy...! Moją jakże ciekawe rozmyślenia przerwał jego język w moich ustach. Westchnąłem cicho w jego usta jakby... zadowolony? Tak, byłem z tego powodu szczęśliwy i spodobało mi się to. Zacisnąłem lekko dłoń w jego włosach i pogłębiałem coraz bardziej pocałunek. Czułem, że mam coraz mniej miejsca w bokserkach. Obserwowałem uważnie Kuroko. Teraz taki słodziutki, niewinny... Ale taki..drapieżny, trochę. Podoba mi się to. Mógłby częściej tak robić. Oplótł moją szyję rękoma i napierał swoim ciałkiem na moje. Całowałem go zachłanniej. Zsunąłem powoli dłonie na jego tyłek i ścisnąłem go. Mh...pewnie nie jedna dziewczyna mu zazdrości. Taki seksowny, jędrny tyłek. Zacząłem go trochę bezczelnie macać, ale mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko.
-Kuroko... - wyszeptałem cicho między pocałunkami. Oderwał się ode mnie jak na zawołanie i zsunął się pocałunkami na mój tors. Drapałem go za uszkiem. Zsunął ze mnie bluzę i masował moje ramiona.
-Oh... - westchnąłem zadowolony i wsunąłem mu dłoń w majtki. Jemu też stanął. Lekko się zarumieniłem zawstydzony. Noo... w sumie, ja też pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. Opamiętałem się i przestałem się czerwienić. Robiłem mu dobrze ręką i wsłuchiwałem się w jego ciche jęki. Mógłby głośniej, są śliczne. Takie podniecające i prowokujące. Posadziłem go na swoich udach i podniosłem się do siadu. Zacząłem go całować po szyjce. Zsuwałem z niego powoli bluzę. Zauważyłem, jak jego policzki zmieniają barwę na różową. Słodkie. Zamruczałem zadowolony i zdjąłem z niego koszulkę. Zacząłem ssać i lizać na przemian jego sutki. Drugi ''zaspokajałem'' palcami. Jęknąłeś głośniej. Mmmm, w końcu. Jakie piękne. Położyłem go po chwili pod sobą i zsuwałem się pocałunkami coraz niżej. Polizałem go nad gumką i zsunąłem spodnie w tym samym momencie. Masowałem jego krocze. Przyglądałem się mu. Rozsunął niepewnie nóżki i zasłonią swoje oczy przegubem. Więc o to mu chodziło, kiedy pytał, czy jestem sam. Uśmiechnąłem się lekko i wyjąłem jego penisa. Powoli wsunąłem go do ust i robiłem mu dobrze. Ssałem go co jakiś czas. Czując, że jest bliski wysunąłem go i powoli wsunąłem mu palca do tyłeczka. Przyglądałem się mu. Syknął i zacisnął dłonie. Kiedy tylko usłyszałem taki albo podobny dźwięk, zatrzymywałem palca, a potem wsuwałem dalej. Nie chcę go skrzywdzić. Zależy mi na nim. I chyba nie tylko w taki sposób, jak na koledze czy bratu. Chyba go kocham. Chyba. Pochyliłem się nad nim i zacząłem go całować. Od razu objął mnie rękoma i nieumiejętnie odwzajemniał pocałunki. Po chwili chwycił to i szło mu znacznie lepiej. Nauczy się czegoś nowego. Zaśmiałem się w duchu i poruszałem w nim lekko palcem. To, jak się spinał i śmielej pojękiwał mu w usta, bardzo mi się spodobało. Podniecało mnie to. Wsunąłem po chwili drugiego i trzeciego. Starałem się go dobrze rozciągnąć, żeby nie bolało. Podniosłem się i przyglądał się mu. Znowu zasłonił swoją zarumienioną buźkę i rozsunął szerzej nogi. Podniósł je nawet. Wszedłem od razu. Zagryzł dolną wargę. Odczekałem cierpliwie cały czas masując jego usta. Po chwili pozwolił mi działać lekkim skinieniem głowy. Zadowolony delikatnie zacząłem się w nim poruszać. Ciasno, ugh. Złapał mnie za rękę i splótł ze mną palce. Pojękiwał. Zacząłem uderzać w jego prostatę. Moje ruchy były coraz szybsze i mocniejsze. Nie trzeba było dużo ,a oboje szczytowaliśmy. Wygiąłem się lekko w łuk tak samo jak on. Opadłem obok. Oddychałem ciężko, on też. Byliśmy spoceni. Po jakiś pięciu minutach oddychaliśmy normalnie. W końcu odsłonił twarz. Niestety, już nie zarumienioną. Bawił się moim naszyjnikiem w palcach, a ja masowałem jego biodro. Patrzyłem mu w oczka.
-kochasz mnie, co ? - uśmiechnąłem się lekko. Bałem się odpowiedzi.
-Tak – powiedział patrząc mi głęboko w oczy. Ucieszyłem się niesamowicie.
-Oh, Kuroko ! - rzuciłem się na niego i całowałem go. Wyrwał mi się i próbował wołać o pomoc. Kocham go.

–---------------------------------------------------------------------
1079, łuhu! <3
Chiimisiu, przepraszam, że tak długo, ale mam nadzieję, że tym razem nie nakrzyczysz i że Ci się podobało. Postarałam się, naprawdę.

2 komentarze:

  1. Nie mam na co krzyczeć, raczej. Musiałabym przeczytać jeszcze raz i dopatrzeć się błędów i tak dalej. Bardziej skupiłam się na treści i w ogóle niż na powtórzeniach i ty podobnych.
    W sumie nie mam pojęcia, co napisać. No, podobało mi się ;_; . Miło, że pisałaś jako seme, chociaż jestem ciekawa, o czym Kuroko myślał w tej sytuacji. Jak tak myślę to sama nie wiem.
    Może małe wyzwanie, żeby następny one shot miał co najmniej 2000 słów? Do tego będziesz musiała dodać opisy postaci, bo z anime mi się czerpać nie chce :3 I opisy miejsca i w ogóle~ Chociaż nie. Na opisach miejsca akurat mi nie zależy, dla mnie liczy się akcja ;_; Wcale nie jestem zboczeńcem ;_; Naprawdę.. ;____;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne ~~ Ciekawe kto mi porno ostatnio wysyłał i się tak chwalił ~~ :33 No, bo ja nie, a Ty może wiesz?
      Następnym razem postaram się te 2000 xd ale kiedy to będzie ~~ Może z okazji Wielkanocy ~~ hm hm, pomyślę.

      Usuń